Caramba! Jesteśmy w Hiszpanii

Albacete

KIEDY W HISZPANII PADA DESZCZ

Kiedy w Hiszpanii pada deszcz, a pada ostatnio ciągle, niczego nie można być pewnym. Wyobrażam sobie jak bardzo rozczarowani musieli się czuć turyści w Sevilli podczas tegorocznego Wielkiego Tygodnia. Nigdzie w Hiszpanii okres ten nie jest obchodzony tak uroczyście jak tam, procesje ciągną się godzinami i idzie ich w sumie kilkadziesiąt. Sławne na cały świat przyciągają tłumy przyjezdnych, miejsca w hotelach rezerwować trzeba z dużym wyprzedzeniem. A w tym roku padało przez cały Wielki Tydzień, od czwartku do niedzieli poszły tylko dwie procesje.

Deszcz pokrzyżował również plany organizatorom imprezy, w której brałam niedawno udział. Co roku, w nocy trzydziestego kwietnia, odbywają się w naszym mieście Los Mayos czyli fiesta rozpoczynająca miesiąc maj. Po godzinie dwudziestej drugiej rozpoczynają się tańce kastylijskich zespołów ludowych na świeżym powietrzu, zakończone odśpiewaniem o północy pieśni ku czci Maryi w otwartych drzwiach katedry. Niestety tego dnia a raczej nocy, było zimno i deszczowo, kiedy przybyłam pod katedrę nie było tam żywego ducha. Na szczęście pod pobliskim ratuszem stała mała grupka w strojach kastylijskich i od nich dowiedziałam się wszystkiego. Po raz pierwszy w historii święta tańce odbyć się miały w ratuszu a śpiew o północy w katedrze a nie na zewnątrz, na schodach. Wydawało mi się, że impreza się w ogóle nie odbędzie, ludzi stała zaledwie garstka i nie wyglądało na to, żeby miało się to zmienić. Na moje szczęście niedługo pojawiła się Chiaro - moja profesora z haftów i przygarnęła mnie do rodzinnej gromadki, z którą przyszła. Okazało się, że tej nocy tańczyć będzie jej zięć. Kiedy w końcu znaleźliśmy się sali koncertowej ratusza, widownia świeciła pustkami. Moja pani profe kręciła głową powtarzając: biedacy, biedacy (mając na myśli szykujące się do występów zespoły), opowiedziała mi, że co roku, pod katedrę przychodzą tłumy. Jednak powoli, powoli zaczęło przybywać widzów i po ponad godzinie, kiedy kończyły się występy, brawa biliśmy już tłumnie.

A same występy były wspaniałe. Najpierw tańczył zespół z naszego miasta, był to ten typ tańców które pokazywałam już na filmikach z Caudete i Consuegry, pełnych gracji, z radosnych klekotaniem kastanietów.

Kopia DSC08904Bardzo lubię tę kastylijską muzykę, słuchałam jej przejęta aż nagle, kiedy zaczęto tańczyć i śpiewać manchegas i padło słowo Chinchilla, poczułam falę wzruszenia i łezka zakręciła mi się w oku. Jakie to niesamowite, że mogę tu być, co za przygoda, co za dar, przecież cztery lata temu w ogóle nie miałam pojęcia, że istnieje jakaś Chinchilla. Tak sobie mniej więcej myślałam.

DSC08905Jak dobrze, że spotkałam Chiaro, siedziałyśmy obok siebie i wymieniałyśmy różne uwagi, to bardzo otwarta i wyjątkowo życzliwa osoba. Kiedy zorientowała się, jak bardzo zainteresowana jestem hiszpańskim folklorem zaproponowała, że po wakacjach zapozna mnie z tutejszą grupą Andaluzyjczyków. Nasza profesora jest bowiem rodowitą Andaluzyjką i takiż ma właśnie temperament:) Jednym z wydarzeń rozpoczynających Ferię w naszym mieście jest chóralne odśpiewanie przez mieszkających tu andaluzes przepięknej pieśni maryjnej Salve Rociera i właśnie w tę akcję postanowiła mnie Chiaro zaangażować. Teraz to już chyba nie mogę zrezygnować z haftów;)

Gościnne występy zespołu z Madrytu, podobały mi się jeszcze bardziej a już szczególnie cieszyły mnie damskie pończoszki w poziome kolorowe paski zestawione ze spódnicami w pionowe pasy w podobnych kolorach.

DSC08924Pończochy te charakterystyczne są dla prowincji Ciudad Real. Typowy strój damski z naszego miasta składa się z czarnego kaftanu wykończonego białą koronką, wełnianej plisowanej spódnicy w kolorowe, poziome pasy, czarnego fartuszka i białych, dziurkowanych pończoch. Jego najpiękniejszym elementem jest wielka, wzorzysta chusta z bardzo cienkiej wełny. Jednolite spódnice haftowane w kolorowe kwiaty oraz białe fartuszki z koronką, które przygotowują dla siebie moje koleżanki z haftów, charakterystyczne są natomiast dla górzystych terenów Sierra del Segura.

Kopia DSC08985Jak będę kiedyś wyjeżdżać z Kastylii La Manchy, kupię sobie taką chustę na pamiątkę, nie bacząc na jej zaporową cenę.

Tuż przed północą udaliśmy się wszyscy do katedry. Tam oba zespoły stanęły na schodach przed ołtarzem i zaczęły się śpiewy. Kościół pękał w szwach. Bardzo to było wzruszające, śpiewałam razem z wszystkimi zaopatrzona w kartkę ze słowami pieśni. 

DSC08959.JPGNa schodach stała też nasza alcaldesa czyli pani burmistrz. A co może oznaczać obecność w kościele rozśpiewanej alcaldesy z partii PSOE (Partido Socialista Obrero Español) – ano zbliżające się wielkimi krokami wybory w naszej Kastylii:) Odbędą się pod koniec maja o czym przypominają setki twarzy wyzierających z plakatów w całym mieście. W zależności od wyniku sporo się może w naszym życiu zmienić.

Gdy piszę te słowa, za oknem leje i grzmi, miałam pójść do katedry zobaczyć mszę pierwszokomunijną ale zrezygnowałam. Nie widziałam jeszcze jak wygląda w Hiszpanii ta uroczystość a nagle zaczęło mnie to żywo obchodzić. Za rok kolej naszej córki, już jesienią będziemy znali datę i to ostatni moment, żeby zorientować się jak to wszystko przebiega.